Tag

Featured

Browsing

Pieniądze to temat śliski, ale chciałabym żeby pieniądze nie były dla Was wymówką. Da się spełniać marzenia, tylko trzeba chcieć! A jak już jedziecie grupą to w ogóle mnóstwo kosztów, których nie da się przeskoczyć się dzieli.

Jedziemy po kolei:

bilety lotnicze (zakupione na esky.pl ok. 7 miesięcy przed, tania linia Southern China, lot trwał 35 do 42h): 2500zł

campervan z http://nomadnz.com0 zł (udało mi się znaleźć opcję przewiezienia auta z jednego końca kraju w drugi (dodatkowy koszt ok. 500zł do Christchurch, bo tam był samochód). Autostop działa wyśmienicie, można tez na grupie New Zealand Backpackers kupić jakieś kombi za 2 lub 3 tys. dolarów i sprzedać po zakończeniu wyprawy. Normalny koszt wynajęcia campervana na 2 do 4 osób to koszt od 60 do 150 dolarów.

paliwo – tani diesel – od 1,10 do 1,40 – przejechałam prawie 3 tys. km – 900 zł

przeprawa promowa – 170 dolarów – 410zł

campingi (warto mieć „self contained mobile home” z certyfikatem, wtedy można parkować gdzie się chce. Miałam 6 płatnych campingów (przeważnie od 15 do 25 dolarów za auto, najdrożej w Queenstown 55 dolarów) , razem: 150 dolarów – 360zł

hostel – 1 raz (przy okazji polecam w Picton, Allicante, cudowni właściciele – 70zł

 

JEDZENIE:

zakupy w sklepie, gotowałam sama 2 razy dziennie:
rzeczy typu jajka, woda, soki, orzechy, mięso, masło, ser, banany, avocado, jabłka, pomidory – ok. 400zł

restauracja: najlepsze owoce morza i ryby w życiu i napar z czarnej porzeczki z miodem (Careys Bay Historic Hotel). – 35 dolarów – 85 zł

własne jedzenie wzięte z domu (kisiele, budynie, owsianki w paczkach, batony, herbaty, kawy) Do Nowej Zelandii wolno wwozić tylko suchą żywność pakowaną przemysłowo. Razem: około 150zł

RAZEM, na jedną osobę 4875zł

Extra przygody:

skok ze spadochronem plus zestaw zdjęć i filmik (samemu nie można kręcić ze względu bezpieczęństwa) – 350 dolarów – 840 zł

lost world – grotołazy, zjazd na linie ze 100 metrów w głąb jasknii (taniej jest zamówic na Bookme New Zealand:  – 289 dolarów – 700zł 

Hobbiton (akurat nie polecam, jesli nie oglądąło się filmu) 80 dolarów – 190zł

Dodatkowe rzeczy:

ubezpiecznie podróżne – ok 100 zł
karta visa traveler (pozwala wybierać pieniądze z bankomatu na całym świecie i płacić karta bez prowizji plus ubezpieczenie podróżne) – 90 euro na rok

Sprzęt zakupiony dużo wcześniej: dobre buty trekingowe , przytrzymałka do telefonu by robił za gps, rozgałęźnik do zapalniczki by móc ładować kilak rzeczy naraz, sprzęt foto, latarka czołówka, ostry nóż, kurtka przeciwdeszczowa, koc, plecak., powerbank.

śpiwór, kuchenka, lodówka, przetwornica by ładować laptopa i baterie, sztućce, kubki, ręczniki itp. niepotrzebne – są na stanie w campervanie

Poniżej zapis czatu ze mną na żywo, gdzie tez opowiadam sporo o Nowej Zelandii ! Zachęcam do subskrypcji  https://www.youtube.com/samaprzezswiat?sub_confirmation=1

 

Zrzut ekranu 2015-12-08 o 16.00.30.png

Niebezpiecznie

W sumie dopiero teraz, po powrocie zaczęłam coraz więcej czytać o Jamajce. Okazuje się, że to jeden z najgorszych krajów dla kobiet na świecie. Tu co druga kobieta przyznaje, że została zgwałcona. Kilkaset dzieci rocznie ginie także w porachunkach lub jest zabijanych przez rodziny.

Traktowanie kobiet

Dla potwierdzenia anegdotka. Wynajęłam samochód z kierowcą na jeden dzień. Po 10 milach na stacji auto nie chce ponownie zapalić. Mija kilka minut, krząta się wokół samochodu, stuka w silnik. A ja mówię „To akumulator, bo tu jest duża wilgotność… Jestem kobietą, wiem… ale jestem też kierowcą. Sprawdź proszę akumulator”. Minęło z 40 minut zanim mnie posłuchał. Znaczy i tak się do tego nie przyznał, ale fakt pozostaje faktem. Tutaj role są bardzo genderowe. Świat mężczyzn nie przeplata się ze światem kobiet. Nie widuje sie ich razem. Za wyjątkiem wieczornych tańców, które są bardzo bardzo sensualne czy wręcz seksualne.

Zobaczcie to video:

Kobiety są traktowane przedmiotowo. Pisałam już o tym, że co chwilę ktoś zaczepia mnie i proponuje seks. Przy czym mówię na odczepne, że mam chłopaka. A oni – to tylko zabawa, to nie zdrada. Zdarada jest wtedy kiedy sie w kimś zakochasz. Sam seks się nie liczy. Mój kierowca ma w tym momencie 10 kobiet z którymi sypia. Mi też proponował…

Uważajcie na lokalsów i nie dawajcie im swoich namiarów. Jamajczycy nie mają wstępu do większości krajów Europy, jest to możliwe tylko na zaproszenie. I możesz być pewny, że Cię o to poproszą. A potem możesz mież z tego powodu kłopoty. Niestety chodzi im tylko o europejski paszport. Ale czy można im się dziwić?

Przypomniała mi się jedna rozmowa… Spytałam czemu macie tyle dzieci. No więc po pierwsze są bardzo napaleni – słyszę. No i jak się z kimś jest, to się nie używa zabezpieczenia…

Bieda wyłazi tu każdym oknem

Biedę widać tu zaraz za rogiem 5* hotelu. Dla mnie to było za dużo. Pierwszy raz w życiu widzę slumsy. Po kilku dniach byłam już tym zmęczona. Ciężko się na to patrzy wiedząc, że nie jesteś w stanie pomóc. Oni sami sobie zresztą też.

Zrzut ekranu 2015-12-08 o 16.17.16

Odnoszę wrażenie, że dla Jamajki nie ma ratunku. Tu wszystko się sypie. Korupcja, lenistwo, brak struktur, nastawienia, zaufania społecznego, przyzwolenie na narkotyki, jazdę po pijaku (już nawet nie po spożyciu). Wartość ludzkiego życia mierzona w pieniądzach. Z jednej strony nie dbają o pieniądze (chcę dać im zarobić, ale się nie garną…), z drugiej wszystko kręci się tu wokół pieniądza i nie ma nic za darmo. Przypadkowa pomoc przy naprawie auta kosztowała. Mimo, że mój jamajski znajomy mówi „pomógł bezinteresownie”. „Jamajczyk zawsze Ci pomoże!” No właśnie nie.  Zawsze zapłacić musieliśmy. Dziki kraj. Może edukować? Przez kilka pokoleń? Ale czy to coś da? Ci ludzie myślą, a więc i żyją inaczej. Nie ma jutra, jest tylko dziś. Czy z takim nastawieniem można wybudować coś stałego? Ale jak zmienić nastawienie?

Biznes na turystyce?

Brytyjczyk, który kupił tu w ramach inwestycji willę mówił, że od ponad roku nie jest w stanie znaleźć żadnego zaufanego pracowitego Jamajczyka. On chce płacić, dobrze płacić, ale oni przychodzą tylko po kasę. Ale żeby na nią zarobić, to już nie. Przyjdzie raz i tyle. Ostatecznie myśli o tym, by przywieźć kogoś z Europy. Również dbałość o turystów to zagadka. Nie pomyśli, że trzeba zostawić dobre wrażenie, że może wróci, że może poleci znajomym? Nie, turystę trzeba wydoić ile się da. Najczęściej jednak oszukać. Białas głupi i się nie zorientuje. Niestety.

Zrzut ekranu 2015-12-08 o 17.03.43.png
Na Jamajkę jednak tylko z grubym portfelem, po to by się zjarać organiczną ekologiczną marihuaną, dziką imprezę do rana w Kingston i skoczyć z klifu w Negril. Wiele brudnych plaż odstrasza. Jedzenie nie jest wykwintne, kraj słabo przygotowany na przyjęcie i urozmaicenie czasu turystom. No chyba, że ktoś lubi igrać z życiem.

Z praktycznych rzeczy. W sumie nie trzeba brać dolarów jamajskich. Możecie wziąć amerykańskie, ale też niekoniecznie. Są tu dwa popularne banki: NBC i Scotiabank. Nie mam jakiejś super polskiej karty, ale naprawdę spoko mnie policzyli. Płaciłam też kartą i też było super. MasterCard sprawdził się znakomicie. Więc karta jest bezpieczna! Będzie taniej niż wymienić złotówki na walutę obcą na lotnisku.

Piszecie do mnie często… piszcie dalej 🙂 …ale pewne pytania się powtarzają…

Jak zacząć?

Jeśli się boisz – zacznij od najbezpieczniejszych krajów świata typu: Islandia, Norwegia, Szwajcaria. Albo po prostu od Polski. Wyjedź na drugi koniec. To kwestia przełamania barier i konwenansów. Jeśli uświadomisz sobie, ze to super podróżować samemu, tak będzie. Zobacz ile osób czyta ten blog. Tysiące. To nic wstydliwego, nie mieć z kim jechać. To wyzwanie. I dasz sobie radę!

Co z bezpieczeństwem?

Wiadomo, kobiety są bardziej narażone. Nie chodź po nocach, po szemranych dzielnicach. Wieczorem, jak gdzieś zostaniesz weź taksówkę. Staraj się przebywać w miejscach gdzie jest dużo ludzi. Zaprzyjaźnij się z lokalsami. Oni Ci doradzą i ewentualnie ochronią, bo wiedzą najlepiej jak się poruszać po swoim terenie. Ogólnie pamiętaj, że zdecydowana większość ludzi jest cudowna i dobra. Dużo bardziej niebezpiecznie czułam się w Londynie czy Paryżu niż w slumsach na Jamajce , która ma taką złą sławę…

A jak Ty zaczęłaś?

Jednego dnia po prostu się wkurzyłam, bo po raz kolejny żaden z moich bliskich nie chciał/nie miał pieniędzy/czasu na jakiś wyjazd, który znalazłam w jakiejś super ofercie. Mój pierwszy raz solo był w Barcelonie, potem była Islandia, która totalnie już mnie przekonała, że to jest to! Teraz w sumie nie mam ochoty jeździć już z kimś. No poza wysokimi górami. Tam wspinam się tylko z najlepszymi. Nie ryzykuję życia.

Nie znam angielskiego.

Poza Europą w sumie nikt nie zna, zresztą We Włoszech, Francji czy Hiszpanii też się nie dogadasz po angielsku. Nie szukaj wymówek! Dogadasz się na migi, a jak nie – to użyj Google translator.  A tak poza tym… to ucz się języków, najlepiej przyswajamy w czasie podróżowania.

Książki do polecenia?

„Minimalizm w podróży” – szczególnie jak lubisz wędrówki.

Nie boisz się?

Już nie. Może trochę. Ale mój strach jest już teraz racjonalny. Nie boje się tego co inni powiedzą. Boję się czasem o moje bezpieczeństwo, ale zachowuję podstawowe zasady, w sumie dokładnie takie same jak normalnie w dużym mieście plus znajomość danej kultury i naprawdę wszystko będzie dobrze. Nie skacz tylko na głęboką wodę. Pojedź najpierw mniej hardkorowe miejsca i powoli przekraczaj swoje granice. Warto. Bo one są dużo dalej niż myślałaś że są na początku.

Nie mam pieniędzy.

Oszczędzaj i jedź. To Twój wybór. Albo nowy ciuch albo jedziesz gdzieś. To kwestia codziennych małych decyzji. Kilka moich tricków? Pracować za granicą, zarobić i jechać na kilka miesięcy. W czasie swojej nieobecności wynająć mieszkanie na airbnb. Obserwować na facebooku takie strony jak fly4free, biblia taniego latania czy Wakacyjni Piraci.

Nie mam z kim.

I świetnie. Idealny powód by pojechać samemu. Też nie miałam z kim i raz się wkurzyłam i pomyślałam, że jak tak dalej będę na kogoś czekać to nigdy nigdzie nie pojadę.

Zawsze jeździłam z biurem, jak robi się to samemu?

Bardzo prosto. Bilety kupujesz na stronie linii lotniczej (np. Ryanair, Easyjet, Wizzair) a miejsce do spania np. na airbnb. Skąd wiedzieć co zwiedzać? Wygoogluj „Co warto zobaczyć” lub Top 10 must see.

Cały czas podróżujesz?

I tak i nie. Tak, bo mam taką pracę, że sporo podróżuję, choć głównie po Europie (nudy). Nie, bo narazie mój plan to pracować, oszczędzać i jechać. Choć kiedyś bardzo bym chciała utrzymywać się z samych podróży.

….

Nepal to inny świat.

Bardzo długo dochodziłam do siebie, bo tym doświadzceniu. Przez wiele dni żadne słowa nie chciały mi przejść przez palce. Zacznę może od końca. Wylądowałam w Berlinie o 7 rano. Taxi i po chwili byłam w domu. Rozebrałam się, napuściłam wody do wanny, dodałam bąble. I miałam łzy w oczach. Uczucie: „Czym sobie zasłużyłam na taki luksus?” mieszało się z „Jak dobrze być w domu”. Co mną tak wstrząsnęło?

Islandia – kraj w którym w ciągu jednego dnia ma się 4 pory roku!

Po krótce opowiem o moim ostatnim trekkingu na Islandii. To  zdaje sie najpopularniejsze chodzenie po górach w Islandii (highlands). Warto na początek dodać, że trek jest otwarty tylko latem! Ze względu na brak mostów i wysoki stan rzek, mniej więcej na początku września zamykany jest ten szlak. 

Instagram hashtagami stoi, ale jakich użyć? Ja osobiście mieszam angielskie z polskimi, bo myślę, że są niedoceniane. Starajmy się je pisać z polskimi znakami, przeważnie maja więcej odnośników. Choć wszystkie podroz podroze, podróż podróże mają ich całkiem sporo.  I co poradzisz? nic 🙂

Moje ulubione podróżnicze hashtagi:

#podróż #podróże #samaprzezswiat#podrożniczka #podrużujęsama #podróż #wakacje #zimno #egzotyka #blogosfera#przygoda #wyprawa #pieknewidoki#igersgdansk #szlak #pieknie #kochamgóry #zdobyty #wyjazd #włóczykij #góry #podroz #trekking #polishgirl #wakacje #polska #niebezpiecznekobiety #pustynia #igersgdansk #singielka #alpy  #pustynia #polskienajlepsze #polacynaświecie #podróżemałeiduże #polkazagranica #turystka #podróżniczka  #samotnapodróż #marzeniasiespelniaja
#szczyt  #śnieg #widoki

Poza tym oczywiście otagujcie miejsce np. #afryka #kenia

kolory dominujące #zielono
nastrój #smutno

Angielskie popularne hashtagi:

#Sunrise #Mountains #Travel #Hiking #Outdoors #Nature #Weather #Photos #Clouds #Fog#Sunrise #Mountains #Travel #Hiking #Outdoors #Nature #Weather #Photos #Clouds#sky #africa #hiking #climbinggirl #solotravel  #adventure #lifeinism #travelgram #nature #vacation

Kolejny zbiór faktów o Islandii:

Przepraszam, że skaczę z tematu na temat, ale o pewnych rzeczach warto napisać. Mam nadzieję, że tak jak fajnie się pisało, będzie się i czytać.

Zacznijmy od tego co w tytule. Ozdoby choinkowe i bożonarodzeniowe wiszą w mieście cały rok 🙂 Urocze!

Jeśli Islandia… to w Reykjaviku spędzamy maksymalnie jeden dzień (pierwszy lub ostatni, bo jesteśmy zmęczeni). A tam warto wybrać się na Harbour lub wjechać na wieżę kościoła Hallgrímskirkja (i tu ciekawostka, niby kupuje się bilety za ok. 20zł, ale nikt ich nie sprawdza przy wejściu/wyjściu z windy) Więc można na Kuźniara 😉

Co zwiedzać?

Ring wokoło wyspy (da się zrobić w 5 dni, ale najlepiej 10-14 dni). Jedynka jest bardzo dobra, ale często będziesz zjeżdżał by coś zobaczyć. Więc lepiej wybrać terenówkę – na Islandii w wypożycalniach auta sa są „Allowed on Highland”. Ale w lato nie jest to konieczne, szczególnie jeśli nie chcesz wyjeżdżać poza drogę, tzw. jedynkę. Dobrze rozplanować sobie tankowanie (ok.

Zrzut ekranu 2015-11-22 o 12.25.13.png

6zł za litr benzyny), bo kolejna stacja benzynowa może być za 100 kilometrów 🙂 One są najczęściej samoobsługowe i potrzebna jest karta kredytowa.

Wycieczki z biur podróży typu Greyline czy Reykjavik Excursions są zróżnicowane co do pory roku: zorza polarna, lodowce: od września do marcu, wulkany, Landmannalaugar (tęczowe góry), i puffiny (maskonury) tylko latem.

Tanie jedzenie

Ziemniaki, masło, ogólnie żywność jest bardzo smaczna i ekologiczna i najwyższej jakości. Najlepszy łosoś jaki jadłam w życiu. Niestety najczęśćiej najczęściej droższe. Ciekawostka: nie wolno wwozić kabanosów na Islandię. Tylko zapuszkowane mięso. I całość jedzienia max jedzenia… choć nigdy mi jeszcze nikt tego nie sprawdzał, a powiem lepiej… raz poszłam to zgłosić i zapłacić podatek za nadwyżkę.. i mnie wyśmiali celnicy 🙂 Znaczy byli bardzo mili i pwoiedzieli, że mam dać sobie spokój i iść 🙂

Alkohol w knajpach jest bardzo drogi (piwo ok. 20 zł, kieliszek wina ok. 40.). Także na lotnisku warto się zaopatrzyć… albo najlepiej nie pić 🙂 Z takich śmiesznych historyjek… Raz kupiłam w śwince (islandzka biedronka)

Wykombinowałam, że wezmę ze sobą mnóstwo batoników energetycznych, takich muesli. Po 3 dniach wymiękłam. Tyle dni nie można jeść jednej rzeczy.  Tak więc polecam tanie żarcie na mieście. Gdzie? Przed Harpą stoją foodtracki – 2 dorsze z dużą porcją frytek po. po. Jest też super burgerownia w porcie – ok. 40 zł.

Bezpieczeństwo

Za pierwszym razem mieszkałam poza centrum, w dzielnicy zupełnie nieturystycznej. Drzwi do domu i samochodu otwarte. To mnie zszokowało. Fajny rower przed domem, też bez zabezpieczeń. Tu się wszyscy znają, przecież rodzinie się nie kradnie.

Jacy są Islandczycy

Jest takie islandzkie powiedzenie.  Jeśli trzy osoby coś wiedzą to cały naród już wie 😉 Ogólnie poczucie humoru Islandczyków jest ostre, bez komleksów i bardzo mi odpowiada.

Jest kompleksów jedno, chyba najbardziej znane powiedzenie – jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 minut.

Co do pogody… Wynajęłam samochodzik, mały i tani. Sama. Nie prowadziłam auta z 8 lat i na głęboką wodę biorę samochód w Islandii. Zaskakuje mnie burza śnieżna (w Reykjaviku było słońce).  Droga wąska, zerowa widoczność, noc, nikogo wokół, malutki samochód z letnimi oponami. Droga strasznie kręta, pod górę, w dół, zero świateł (ta droga z jeszcze do stolicy). Wiedziałam, że jak się zatrzymam na poboczu to już nie wsiądę i dalej nie pojadę. Więc jechałam dalej…posrana, ale jechałam. Na szczęście nic się nie stało. Gdy minęłam rogatki Reykjaviku odetchnęłam z ulgą…

cdn.

Zobacz więcej wpisów o Islandii: tutaj