Tag

poradnik

Browsing

Model, który mi towarzyszy to bezlusterkowiec Olympus OM-D E-M5 II. Nie będę wymnieniać wszystkich specyfikacji technicznych, to znajdziecie na stronie producenta. Opowiem Wam jak mi się nim foci. Po pierwsze piękna stylistyka retro. Wiem, to niby bez znaczenia, a może jednak? Ja lubię ładne rzeczy! W sumie szybko złapałam jak wszystko działa. Mimo wielu pokręteł i przycisków. Ale to plus, można sobie bardzo to zindiwidualizować. Aparat działa bezawaryjnie, widać jest wykonany w najwyższej jakości. Warto też wspomnieć, że jego włączenie, zmniana trybów czy przejście z trybu uśpienia zajmuje zaledwie sekundę. Świetna rzecz do tak zwanych reporterskich fotek. No i wielkie dzięki za polskie menu. Pozytywnym zaskoczeniem dla mnie były baterie – akumulatory. Używam aparatu często z podglądem i mimo to wystarczały na bardzo długo. Podczas 17-dniowego tripu foto po Nowej Zelandii zużyłam niecałe 4 baterie. Sporo zasługi tu było pewnie w ustawieniu trybu ekonomicznego, że wyłączał mi się podgląd po kilkunastu sekundach nieużywania.

Pieniądze to temat śliski, ale chciałabym żeby pieniądze nie były dla Was wymówką. Da się spełniać marzenia, tylko trzeba chcieć! A jak już jedziecie grupą to w ogóle mnóstwo kosztów, których nie da się przeskoczyć się dzieli.

Jedziemy po kolei:

bilety lotnicze (zakupione na esky.pl ok. 7 miesięcy przed, tania linia Southern China, lot trwał 35 do 42h): 2500zł

campervan z http://nomadnz.com0 zł (udało mi się znaleźć opcję przewiezienia auta z jednego końca kraju w drugi (dodatkowy koszt ok. 500zł do Christchurch, bo tam był samochód). Autostop działa wyśmienicie, można tez na grupie New Zealand Backpackers kupić jakieś kombi za 2 lub 3 tys. dolarów i sprzedać po zakończeniu wyprawy. Normalny koszt wynajęcia campervana na 2 do 4 osób to koszt od 60 do 150 dolarów.

paliwo – tani diesel – od 1,10 do 1,40 – przejechałam prawie 3 tys. km – 900 zł

przeprawa promowa – 170 dolarów – 410zł

campingi (warto mieć „self contained mobile home” z certyfikatem, wtedy można parkować gdzie się chce. Miałam 6 płatnych campingów (przeważnie od 15 do 25 dolarów za auto, najdrożej w Queenstown 55 dolarów) , razem: 150 dolarów – 360zł

hostel – 1 raz (przy okazji polecam w Picton, Allicante, cudowni właściciele – 70zł

 

JEDZENIE:

zakupy w sklepie, gotowałam sama 2 razy dziennie:
rzeczy typu jajka, woda, soki, orzechy, mięso, masło, ser, banany, avocado, jabłka, pomidory – ok. 400zł

restauracja: najlepsze owoce morza i ryby w życiu i napar z czarnej porzeczki z miodem (Careys Bay Historic Hotel). – 35 dolarów – 85 zł

własne jedzenie wzięte z domu (kisiele, budynie, owsianki w paczkach, batony, herbaty, kawy) Do Nowej Zelandii wolno wwozić tylko suchą żywność pakowaną przemysłowo. Razem: około 150zł

RAZEM, na jedną osobę 4875zł

Extra przygody:

skok ze spadochronem plus zestaw zdjęć i filmik (samemu nie można kręcić ze względu bezpieczęństwa) – 350 dolarów – 840 zł

lost world – grotołazy, zjazd na linie ze 100 metrów w głąb jasknii (taniej jest zamówic na Bookme New Zealand:  – 289 dolarów – 700zł 

Hobbiton (akurat nie polecam, jesli nie oglądąło się filmu) 80 dolarów – 190zł

Dodatkowe rzeczy:

ubezpiecznie podróżne – ok 100 zł
karta visa traveler (pozwala wybierać pieniądze z bankomatu na całym świecie i płacić karta bez prowizji plus ubezpieczenie podróżne) – 90 euro na rok

Sprzęt zakupiony dużo wcześniej: dobre buty trekingowe , przytrzymałka do telefonu by robił za gps, rozgałęźnik do zapalniczki by móc ładować kilak rzeczy naraz, sprzęt foto, latarka czołówka, ostry nóż, kurtka przeciwdeszczowa, koc, plecak., powerbank.

śpiwór, kuchenka, lodówka, przetwornica by ładować laptopa i baterie, sztućce, kubki, ręczniki itp. niepotrzebne – są na stanie w campervanie

Poniżej zapis czatu ze mną na żywo, gdzie tez opowiadam sporo o Nowej Zelandii ! Zachęcam do subskrypcji  https://www.youtube.com/samaprzezswiat?sub_confirmation=1

 

Bardzo często pytacie mnie jakie buty zabieram w góry, czym robię zdjęcia, i ogólnie gdzie kupiłam ten gadżet!

A jako, że jestem leniwa z natury to postanowiłam zebrać to wszystko i Wam pokazać. Od jakiegoś czasu Polacy również mogą robić zakupy na amazonie! Zdecydowanie polecam. Kupuje tam prawie wszystko! Zwroty też są banalnie proste.  Czekam tylko jak zaczną dostarczać dronem! Ale to już też testują!

http://www.amazon.com/shop/samaprzezswiat

 

Islandia to kraj żywiołów, pogoda zmienia się tu co 15 minut. Tak jak w najbardziej popularnym przysłowiu islandzkim: Jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 minut. Śniegu i zimna możecie spodziewać się tu nawet latem. Albo i 17 stopni i słońca w grudniu. Ja tak miałam. Dlatego wybierając się na wyspę trzeba zabrać ze sobą cały pakiet ubrań.

Piszecie do mnie często… piszcie dalej 🙂 …ale pewne pytania się powtarzają…

Jak zacząć?

Jeśli się boisz – zacznij od najbezpieczniejszych krajów świata typu: Islandia, Norwegia, Szwajcaria. Albo po prostu od Polski. Wyjedź na drugi koniec. To kwestia przełamania barier i konwenansów. Jeśli uświadomisz sobie, ze to super podróżować samemu, tak będzie. Zobacz ile osób czyta ten blog. Tysiące. To nic wstydliwego, nie mieć z kim jechać. To wyzwanie. I dasz sobie radę!

Co z bezpieczeństwem?

Wiadomo, kobiety są bardziej narażone. Nie chodź po nocach, po szemranych dzielnicach. Wieczorem, jak gdzieś zostaniesz weź taksówkę. Staraj się przebywać w miejscach gdzie jest dużo ludzi. Zaprzyjaźnij się z lokalsami. Oni Ci doradzą i ewentualnie ochronią, bo wiedzą najlepiej jak się poruszać po swoim terenie. Ogólnie pamiętaj, że zdecydowana większość ludzi jest cudowna i dobra. Dużo bardziej niebezpiecznie czułam się w Londynie czy Paryżu niż w slumsach na Jamajce , która ma taką złą sławę…

A jak Ty zaczęłaś?

Jednego dnia po prostu się wkurzyłam, bo po raz kolejny żaden z moich bliskich nie chciał/nie miał pieniędzy/czasu na jakiś wyjazd, który znalazłam w jakiejś super ofercie. Mój pierwszy raz solo był w Barcelonie, potem była Islandia, która totalnie już mnie przekonała, że to jest to! Teraz w sumie nie mam ochoty jeździć już z kimś. No poza wysokimi górami. Tam wspinam się tylko z najlepszymi. Nie ryzykuję życia.

Nie znam angielskiego.

Poza Europą w sumie nikt nie zna, zresztą We Włoszech, Francji czy Hiszpanii też się nie dogadasz po angielsku. Nie szukaj wymówek! Dogadasz się na migi, a jak nie – to użyj Google translator.  A tak poza tym… to ucz się języków, najlepiej przyswajamy w czasie podróżowania.

Książki do polecenia?

„Minimalizm w podróży” – szczególnie jak lubisz wędrówki.

Nie boisz się?

Już nie. Może trochę. Ale mój strach jest już teraz racjonalny. Nie boje się tego co inni powiedzą. Boję się czasem o moje bezpieczeństwo, ale zachowuję podstawowe zasady, w sumie dokładnie takie same jak normalnie w dużym mieście plus znajomość danej kultury i naprawdę wszystko będzie dobrze. Nie skacz tylko na głęboką wodę. Pojedź najpierw mniej hardkorowe miejsca i powoli przekraczaj swoje granice. Warto. Bo one są dużo dalej niż myślałaś że są na początku.

Nie mam pieniędzy.

Oszczędzaj i jedź. To Twój wybór. Albo nowy ciuch albo jedziesz gdzieś. To kwestia codziennych małych decyzji. Kilka moich tricków? Pracować za granicą, zarobić i jechać na kilka miesięcy. W czasie swojej nieobecności wynająć mieszkanie na airbnb. Obserwować na facebooku takie strony jak fly4free, biblia taniego latania czy Wakacyjni Piraci.

Nie mam z kim.

I świetnie. Idealny powód by pojechać samemu. Też nie miałam z kim i raz się wkurzyłam i pomyślałam, że jak tak dalej będę na kogoś czekać to nigdy nigdzie nie pojadę.

Zawsze jeździłam z biurem, jak robi się to samemu?

Bardzo prosto. Bilety kupujesz na stronie linii lotniczej (np. Ryanair, Easyjet, Wizzair) a miejsce do spania np. na airbnb. Skąd wiedzieć co zwiedzać? Wygoogluj „Co warto zobaczyć” lub Top 10 must see.

Cały czas podróżujesz?

I tak i nie. Tak, bo mam taką pracę, że sporo podróżuję, choć głównie po Europie (nudy). Nie, bo narazie mój plan to pracować, oszczędzać i jechać. Choć kiedyś bardzo bym chciała utrzymywać się z samych podróży.

Podstawy

Zacznijmy od kwestii podstawowej – to jest 6 tys. metrów. Radziłabym przed wyjazdem na Kili pojechać najpierw w Himalaje np. trekking do bazy pod Annapurnę (lub circle) lub trekking do bazy pod Everestem. Albo chociażby Jebel Toubkal albo Kazbek, albo chociaż trekking (nie wjazd kolejką) na Teide na Teneryfie. Głównie chodzi o to by zobaczyć, zrozumieć co to wysokość na własnym przykładzie i poznać swoje ciało jak reaguje na wysokość. Poznać swoje granice. Powinno za każdym razem być łatwiej.

Instagram hashtagami stoi, ale jakich użyć? Ja osobiście mieszam angielskie z polskimi, bo myślę, że są niedoceniane. Starajmy się je pisać z polskimi znakami, przeważnie maja więcej odnośników. Choć wszystkie podroz podroze, podróż podróże mają ich całkiem sporo.  I co poradzisz? nic 🙂

Moje ulubione podróżnicze hashtagi:

#podróż #podróże #samaprzezswiat#podrożniczka #podrużujęsama #podróż #wakacje #zimno #egzotyka #blogosfera#przygoda #wyprawa #pieknewidoki#igersgdansk #szlak #pieknie #kochamgóry #zdobyty #wyjazd #włóczykij #góry #podroz #trekking #polishgirl #wakacje #polska #niebezpiecznekobiety #pustynia #igersgdansk #singielka #alpy  #pustynia #polskienajlepsze #polacynaświecie #podróżemałeiduże #polkazagranica #turystka #podróżniczka  #samotnapodróż #marzeniasiespelniaja
#szczyt  #śnieg #widoki

Poza tym oczywiście otagujcie miejsce np. #afryka #kenia

kolory dominujące #zielono
nastrój #smutno

Angielskie popularne hashtagi:

#Sunrise #Mountains #Travel #Hiking #Outdoors #Nature #Weather #Photos #Clouds #Fog#Sunrise #Mountains #Travel #Hiking #Outdoors #Nature #Weather #Photos #Clouds#sky #africa #hiking #climbinggirl #solotravel  #adventure #lifeinism #travelgram #nature #vacation

Ja swoją przygodę z podróżowaniem zaczęłam od tanich linii, więc gdy lecę tymi normalymi (droższymi liniami) jestem cała szczęśliwa, że mam wodę i kanapkę, i przydzielone siedzenie. A nie odwrotnie, że oburzam się, że nie dostałam w rajanerze. Ale powolutku. Po kolei. Opowiem jak to wszystko u mnie było…

orb_bloghdr_flightscheap_530x130

Czy tanie linie są tanie?

Tanie linie lotnicze to m.in. Ryanair, WizzAir, easyjet, Norwegian, Turkish Airlines (choć tylko z ceny biletów, obsługa jest tu wspaniała, nie wspominając o darmowym internecie na pokładzie, jego szybkość jest niestety bardzo mała…. Ale no, czego oczekujesz na wysokości 10km nad Ziemią? Wifi za darmo ma tez Icelanair)… To tyle jeśli chodzi o marki.

Everest na wysokości oczu!

Czym się różnią tanie linie? Tym, że są tanie (choć serio czasem nie ma to zassadności jak na przykład loty z UK przed Bożym Narodzeniem, jak możesz to kup w lato! A i tak zapłacisz parę razy tyle co normalnie) Poza tym wiadomo. Wielkie linie mają program punktowy, robią regularnie promocje itd. Radzę po prostu nie skreślać nikogo na wstępie.

Dojazd do lotniska

Taniość wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze loty są najczęściej z odległych lotnisk. Nie raz zdarzało mi się lecieć za 10 funtów z Londynu do Polski a za transfer shuttle bus z centrum miasta do lotniska zapłacić 20 funtów, nie wspominając o szybkim pociągu, który jest jeszcze droższy. Raz firma wynajęła mi samochód (takie luksusowe taxi) bo lot był wcześne rano. Lot kosztował 10 funtów (wiele polskich miast ma bezpośredni lot do Uk tylko tanimi liniami), a dojazd fajnym mercem 100 funtów. Ale to ekstremum, kocham moją asystentkę 😉 Także radzę sprawdzić zawsze gdzie jest lotnisko i jak można dojechać.

Pamiętam, że w Barcelonie brałam autobus (jechał do centrum tyle samo co metro, pociąg, a kosztował ułamek tego.) Najgorszy pod tym względem jest Londym. Berlin jest całkiem spoko – dojedziesz metrem lub autobusem zarówno do Tegel czy Schonefeld.

Taniość wynika też z rodzaju samolotów i ilości miejsca. Chodzą legendy o tym, że Tanie linie do takiego samego Boeinga potrafią dorzucić 25% więcej siedzeń. I prawdą jest, że więksi ludzie, z dłuższymi nogami mogą mieć problem. Jest zdecydowanie mniej miejsca. No i raczej nie rozkładaj fotela, bo ktoś za Tobą w myślach zabije Cię 5 razy. Albo będziesz miał pecha i się jednak odezwie.

Rzadki widok z samolotu na centrum Londynu

Są też ukryte opłaty.

A więc po pierwsze bagaż. Jedziemy na wakacje, trzeba się polansować w nowej kiecce. A tu w wizzair dupa blada. Za darmo wniesiemy torbę niewiele większą od laptopa. Dokupienie bagażu to koszt ok. 60-70 zł w jedną stronę. Przy okazji, kiedyś tak nie było. Zresztą sama zapłaciłam za “nadbagaż” jako jedna z pierwszych, gdy zmienili przepisy. W jedną stronę leciałam na weekend z tą samą walizką i wszystko było ok. Po weekendzie nie było już ok. Zresztą wiele osób w samolocie było w szoku. Późny lot z Glasgow do Gdańska. Myślałam, że zaraz rozpiepszą ten samolot. Wszyscy byli maksymalnie wkurzeni i nie oszczędzali obelg. Niewiele brakowało do rewolucji… W każdym razie przeważnie są to wymiary walizki 55x45x20 cm Sama często oprócz tego mam zwyklą torebkę kobiecą wcale niemałą, gdzie trzymam dokumenty, portfel, komórkę itd. I powiem szczerze – nigdy się nie przyczepili. No chyba, żę w easyjet…

Każda linia ma swoje zasady i trzeba to sprawdzić

Najbardziej fair jest chyba ryanair. Oprócz standardowej podręcznej walizki, na legalu można wziąć torbę o wielkości laptopa. Kolejny ukryty koszt – brak napojów i jedzenia. Nie jest to aż taki wielki problem przy króciutkim locie, ale mi już przy dwugodzinnym locie (a jak lubisz być dużo szybciej na lotnisku to przecież kilka godzin bez picia to raczej słabo). W samolotach klimatyzacja niesamowicie wysusza śluzówkę. Także warto kupić wodę, jakąś kanapkę. Co ciekawe na pokładzie jest taniej niż na lotnisku. Można płacić i kartą i w euro i w złotówkach (jak lot z Polski). Także często z tego korzystam. Nie przesadzajmy jednak z alkoholem….

Aplikacje

Warto zaopatrzyć się w apkę przewoźników (coraz więcej linii już ją ma). Po pierwsze nie musisz martwić się o papiery. A po drugie, gdy odprawa jest możliwa tylko dobę-dwie przed, to możesz to zrobić przez apkę i mieć kartę na swoim smartfonie. Proste, wygodne, szybkie i nie trzeba się stresować, że gdzie w kurorcie wydrukuję karte pokłądową. Niestety mimo aplikacji easyjet w Basel kazał mi wydrukować kartę (bo nie mają czytników) za 36 euro… A niestety lot bookował kilka godzin wcześniej i nie miałam już jak inaczej wydrukować. Dla mnie skandal.

Dokumenty miej na wierzchu

Warto mieć dowód czy paszport i kartę pokładową przy sobie w tak zwanym kołczanie lub po prostu w kiesznie, torebce. I nie martw się, możesz złożyć kartę na 10 i mieć ją pogietą, byle było można odczytać kod kreskowy. Zawsze mam bekę z ludzi z kartami pokładowymi w tzw. koszulkach lub teczkach. Pokazujesz, że rzadko latasz, albo że jestes totalnym pedantem. I tak źle i tak niedobrze.

Przy okazji wiele razy nie miełam jak wydrukować karty pokładowej. O ile zrobisz check in online to po prostu idź do check in desk i o nią poproś – przeważnie to nic nie kosztuje. A nawet jak nie zrobiłeś check in-u to idź wcześniej 2-3 godziny przed lotem i na luzaku zrobią Ci odprawę.

Kolejna rzecz to jakość obsługi.

Ludzie pracujący w tanich liniach, zarówno piloci, jak i personel pokładowy (broń boże ne nazywaj ich stewardesami!) nie zarabiają za dużo. W ogóle cała branża tak się upowszechniła, że nie ma tu już nic lususowego. Ceny biletów spadły to i zarobki pilotów też. Logiczne. Także często bywa, że nie są super mili (choć najfajniejszy jest zawsze polski personel, najgorszy chyba niemiecki…) Kilka razy widziałam jak kłócili się o za duży bagaż. Albo tak jak dzisiaj – były dwa loty do Kolonii z Berlina. Dwoma liniami i odstęp między nimi 5 minut. I starszy Pan poszedł nie tam gdzie trzeba. I dopiero przy wejściu w bramke się okazało. Więc na ostanią chwilę… i zamiast go uspokoić, i powiedzieć gdzie ma iśc – to tylko podniesionym głosem. To nie ten lot, nie wsiądzie Pan. Dostał pewnie prawie zawału… Strasznie lubię polskie Panie w LOCIe. Najczęściej sa już w ieku mojej mamy, ale elegancji i urody nie można im zarzucić.

 

Bezpiecznych lotów! Jeśli macie pytania… Pytajcie 🙂