Podstawy

Zacznijmy od kwestii podstawowej – to jest 6 tys. metrów. Radziłabym przed wyjazdem na Kili pojechać najpierw w Himalaje np. trekking do bazy pod Annapurnę (lub circle) lub trekking do bazy pod Everestem. Albo chociażby Jebel Toubkal albo Kazbek, albo chociaż trekking (nie wjazd kolejką) na Teide na Teneryfie. Głównie chodzi o to by zobaczyć, zrozumieć co to wysokość na własnym przykładzie i poznać swoje ciało jak reaguje na wysokość. Poznać swoje granice. Powinno za każdym razem być łatwiej.

6 dniowy trekking na Kilimandżaro?

Tylko dla zaawansowanych. Zupełnie nie wiem z czego to wynika, że najczęściej wszyscy wchodzą w najkrótszym wariancie – 5 dniowym do góry. Jest taniej to prawda. Ale dlatego wchodzi podobno tylko 20% , bo to po prostu hardkorowa aklimatyzacja. Chyba to biznes po prostu.

Ile to kosztuje?

Nie jest to hobby dla biednych. Sam sprzęt, który zabrałam (z plecakiem, butami itp.) był wart ok. 16tys. złotych. Oczywiście większość ze sprzetu jest zawsze, na wszelki wypadek. Ale właśnie. Byłam świadkiem zimy stulecia na Kilimanjaro. Pół Ķmetra śniegu było już na wysokości 4500m (basecamp). Szczególnie cięzkie było pierwsze kilka godzin ostrego podejścia, a było poniżej zera, więc świeży śnieg „cudownie” zamarzał. Uratowały mnie więc techniczne buty wysokościowe (Zamberlan), które przecież wzięłam na wszelki wypadek. Druga sprawa, że te lżejsze „podejściówki” zmokły mi pierwszego dnia i już nie wyschły. Polecam więc klapki na las deszczowy 😉

Tak więc lepiej wziąć więcej niż potem nie wejść. Bilety lotnicze, zaczynają się już od 900zł w dwie strony, ale tylko jeśli polecisz do Mombasy lotem czarterowym TUI lub Rainbow Tours) i potem  kilkaset kilometrów do Moshi lokalnym autobusem za 10 dolarów. Większość agencji w Polsce życzy sobie min. 8 tys. zł plus przeloty (na Zachodzie dwa razy tyle), w tym opieka poskiego pzrewodnika. Oczywiście taniej kilka tysięcy jeśli samemu się wszystko załatwi (pozwolenie na trekking plus przewodnik, tragarze i kucharz i namiot). Ale to już dla większych hardkorów. Więcej info udzielam na maila.

 Kiedy się wybrać? 

Najlepiej w styczniu/lutym) lub sierpniu/wrześniu! Choć wchodzic można cały rok. Ja wchodziłam w Nowy Rok i było bardzo cięzko z powodu temperatury i śniegu. Nieporównywalne warunki z latem.

 Jak się ubrać?

To zależy od pory roku i wysokości danego dnia. I wyżej tym cieplej. Potrzebujemy zesatw od tropików do -20 stopni! Tak więc koniecznie cały zestaw nieprzemakalnych ubrań goretexowych. W lesie deszczowym nie ma jak, ale zmokniesz pierwszego dnia. Polecam iśc w klapkach, a buty zawinąć w worek, by nie pzremokły i mieć je na kolejne dni. Bo serio wszystko moknie, nawet pod peleryną. W ogóle wszystko pakować w worki. Śpiwór to nawet w dwa worki. Mi przemókł i przed atakiem szczytowym absolutnie nie mogłam się rozgrzać w przemokniętym śpiworze. Warto mieć osobne czyste i suche ciuchy na sam atak szczytowy. Może nawet i buty – ja dziękuję za poradę Kasi Kalisz i wzięłam ciężkie ciepłe buty wysokogórskie zimowe. Najlepiej mieć dwie pary – podejściowe i już typu Zamberlan na szczyt. Do spania też dobrze miec osobne ciuchy. By po całym dniu mieć ten komfort i przebrać się w coś czystego. Tragarze zabierają ze soba ok. 15 kilo, samemu też spokojnie można nieść 10 kilo i się nie przemęczyć, więc lepiej coś wziąć niż nie. Bardzo fajne są rzeczy merino. Są drogie – ale jak się arz kupi to potem się nie żałuje. Przede wszytskim bielina długa na dół i bluzka na górę. Po powrocie do domu broń boże nie prac w pralce, a niw chemikaliach żadnych. Przeprać w wodzie, ewentualnie z odrobina szarego mydła.

 Witaminy, wspomagacze i inne leki

Polecam aspirynę na wieczór (rozrzedza krew i przeciwdziała naturalnie chorobie wysokościowej, w bardziej naturalnej wersji można wcinać ząbki czosnku lub imbir – też pomagają) plus priobiotyki = szerokie spectrum, by uchronić się przed zatruciem. Nie ma nic gorszego jak nie wejśc z powodu biegunki. Zarówno priobiotyki, jak i rutinoscorbin (by się nie przeziębić) i magnes (na skurcze-może byc w wersji z wit. B, najlepsze są takie mixy dla sportowców). Ważne by zacząć je brac już tydzień przed. Na co nam to jak już się coś stanie, to jest za póżno. Priobiotyki i witaminy in. tydzień wcześniej, aspirynę, 1 dzień przed wyjściem na trekking. Ja polecam wziąć kiśle, bo żarcie nie wchodzi po paru dniach – to jeden z objawów choroby wysokościowej. 2 posiłki dziennie zapewnia agencja w której się wykupuje wejście i przewodnika. Sa całkiem smaczne. Warto zabrać pzrekąski typu daktyle, orzechy, batoniki energetyczne…

Woda – ile pić na tej wysokości?

Ok. 4 litry dziennie i to od pierwszego dnia. Jak to możliwe? Zaraz sprzedam Wam moje sposoby. W Afryce, Azji nie pijemy wody z kranu, rzeki itd. Można wziąć tabletki do odkażania, bo czasem są problemy z wodą. Powinniśmy dostac przegotowana. Ostatnie poidełko znajduje się poniżej Base Camp, więc należy na atak szczytowy zabrac min. 2 litry. Najlpiej ciepłej herbaty – więc 2 termosy się przydają. Ważne by do wody i herbaty dodawać zawsze jakiś Litorsal lub isostar (w mniejszych proporcjach jak na opakowaniu czyli przeważnie jedna tabletka na 500 ml. Czyli na wyjazd z dwa opakowania trzeba sobie wziąć. A więc pić dużo. Dużo ciepłej herbaty. Litr z rana przy śniadaniu i litr przy kolacji. Jest zimno więc słodka herbata jest przyjemna (mój patent – wziąć kilka smaków, bo kubki smakowe płatają figle) Choć trzeba pamiętać, że będzie się chciało siku, a na dużej wysokości wyjście do toalety to wielki wysiłek (jak sie nie było wysoko to trudno sobie wyobrazić, że pzrejście 200m to mega wyziłek, więc uwierzcie na słowo. We wszystkich obozowiskach na Kilimanjaro są toalety. Nalezy liczyć ile się wypiło płynów. 3 litry od pierwszego dnia to minimum. Trzeba wziąc bidon na wodę (taki który nie stopi sie od wrzątku) i termos, a najlepiej dwa.

Co wziąć:

dwa litrowe termosy. chusteczki nawilżające (sorry, ale nie ma mycia przez 7 dni., kilka par rękawiczek – od cieniutkich, do grubych, sprawdzic czy te cieńkie wchodzą w te cieplejsze. Patent na suszenie ubrań, jesli Wam zmokna lub zachce Wam się prania – a więc najlpiej w śpiworze – położyc się na nich, a w nogach trzymamy całą elektronikę. W nocy w bazie będzie poniżej zera, szkoda aparatu i komórki. Co do komórek – straciłam już ich kilka. I albo bierzemy cegłę – nokię – serio nie wiem jak to jest, ale gdy wszytskie nowe smartfony już nie łąpią zasięgu to stare cegły jeszcze długo je mają , no i bateria trzyma tydzień. Można tez zaopatrzyć się w wodoodporny/antywstrząsowy panel.

 ciąg dalszy nastąpi…  w razie jakis pytań zaparszam na mojego instagrama, facebooka lub bezpośrednio na email: samaprzezswiat@gmail.com

Author

Solo traveler around the world

Write A Comment