Wracając z Nowej Zelandii mam niecałą dobę na przesiadkę w Sydney – pomyślałam więc czemu by nie zobaczyć tego kultowego miasta. Przy okazji warto wspomnieć, że transfer przez Australię jest tylko bezwizowy do 12h. Tak więc i tak musiałabym wystąpić o wizę tranzytową (pamiętajcie, żeby to zawsze sprawdzić przy przesiadkach, bo np. w USA nie ma czegoś takiego i nawet jeśli chcesz być na lotnisku tylko 2 godziny, czy nawet 1 minutę, to musisz mieć normalną wizę turystyczną lub tranzytową – lepiej od razu wziąć turysyczną, ze względu na koszta i czas!) Okej, wracając do Australii…. Złożenie wniosku odbywa się poprzez portal https://online.immi.gov.au/

Szukasz opcji eVisitor, tworzysz konto i wypełniasz rubryczki. Podstawowe informacje jak numer paszportu, gdzie się mieszka (ja np. mam polski paszport, ale jestem rezydentem Wielkiej Brytanii) i czy byłeś karany. Potem się tylko potwierdza dane i klik, i dajesz submit. I najlepsze w tym wszystkich było to, że dłużej wypełniałam wniosek niż dostałam na maila moją wizę! Nie wiem, czy dlatego poszło to automatem, że jestem rezydentem u królowej, czy wszyscy Polacy tak mają, ale klasa, szacun, wspaniały kraj. Tak to powinno wyglądać. Wiza  ważna na rok, ale max można przebywać przez 3 miesiące i czy wspominałam, że absolutnie nic nie kosztowała? Dziękuję, nie mogę się doczekać. Choć oczywiście czy wpuszczą Cię do kraju zadecyduje urzędnik w imigracyjnym na lotnisku. Przygotujcie gdzie macie hotel i co chcecie zwiedzić, i ewentualnie telefon do kogoś kogo znacie, jeśli w ogóle… w Australii.

Obrazek słodkiego kangurka w gratisie 🙂

 

Autorka

Solo traveler around the world

Zostaw komentarz