Bagan – Królestwo Paganu

Spędziłam tu aż dwa tygodnie. Miałam to nieszczęście, że w czasie pory suchej lał deszcz. Przez tydzień .. w styczniu. To się nigdy nie zdarza! A słoneczny wschód czy zachód naprawdę robią różnicę na zdjęciach. Dajcie sobie czas -1 dzień to zdecydowanie za mało. Cały „park” ma wymiary 10 x 10km! Wypożyczcie skuter i jeździjcie pomiędzy pagodami, które dopiero od roku są pod ochroną unesco. Pewnie już niedługo zakażą tego, już teraz nie wolno wchodzić na pagody (przed wejściem do środka zdejmujemy buty!). Warto zacząć od wejścia na nowo wybudowaną wieżę widokową by mieć pojęcie jakie to jest wielkie. Niestety mnóstwo ludzi ma ten sam pomysł. Koszt 5 dolarów, ale można 2 razy wejść w ciągu dnia na ten sam bilet. Otwarte od 6 rano. Koszt lotu balonem to aż 300-350 dolarów. Podobno warto. Można tez dołu popatrzeć jak startują.

Inle Lake

Chyba najbardziej turystyczne miejsce podczas mojej podróży po Birmie. Choć możliwe, że skondensowane na małej przestrzeni. Najtaniej zatrzymać się w miasteczku na północ od jeziora. Będziemy mogli wypożyczyć rower, iść do restauracji i wziąć lake tour bez problemu. Oczywiście fajnie zamieszkać na jeziorze, ale wtedy to wszędzie już tylko łódką dopłyniemy tylko. Ceny pokoju nad jeziorem powalają czasem z nóg jak na Birmę. Gdy robimy fotki rybaków należy im dać napiwek. 500 – 1000 Kiat (czyt. czets) od osoby. (czyli 2 zł) Warto odwiedzić pływające markety- jest ich kilka, każdy otwarty w inny dzień tygodnia.

Mandalay

Miasto jak miasto. Choć ma mnóstwo świątyń, niestety większość położona jest bardzo daleko od siebie, więc jeśli to nas interesuje w hostelu można zabookować całodzienny tour ok. 15000 czets 40zł. Mnie najbardziej urzekła Hsinbyume Pagoda oraz Kuthodaw Pagoda. Na zachód koniecznie U Bein Bridge.

Ngapali Beach

Mimo że znajduje się w stanie Rakhine, gdzie występuje duże ryzyko zamieszek albo nawet działań zbrojnych, spowodowanych wojnami etnicznymi buddystów z muzułmanami Rohingya – uznaje się to miejsce za zupełnie bezpieczne. Problemy etniczne są kilkaset kilometrów na północ. Podczas podróży autobusem (ok 16000chets/40zl) są sprawdzane paszporty na granicy stanu i widać całkiem sporo wojskowych. I tylko tyle. Gdy leci się samolotem, można tego nawet nie dostrzec. To taka enklawa turystyczna. Same hotele i restauracje. Plaża rzeczywiście bardzo ładna, ale trochę tu nudno. Polecam za to Bravo Cafe i Jones Pizza – sami wypiekają pieczywo! Poproście o tosta z awokado na bagietce. Polecam jednak by zatrzymać się w Kanthaya Beach lub w hotelikach powyżej Tainggye. Też nad plażą, 50-100km na południe od sławnej Ngapali. Cisza spokój, plaża tylko dla siebie. Wystarczy poprosić kierowcę rejsowego busa by się zatrzymał po drodze.

Trekking Kalaw – Inle Lake

Przydatne informacje
Koszt:
W zalezności od wielkości grupy od 40 do 50 dolarów
3 dni lub 2 dni
odległośc: 25 , 27 i 17 km
noclegi – wliczone w cenę
nie wliczone są za to napoje (również woda) i wstęp do strefy Inle Lake – ważny 5 dni – 10 dolarów

Jak się ubrać:
dobre obuwie – w czasie pory deszczowej to może być bardo ciężki trekking z powodu błota. W czasie suszy za to dużo pyłu i bardzo twarde podłoże, więc będą boleć nogi plus możliwe odciski.
Noclegi są przeważnie w lokalnych domach. Czasem możliwość doładowania telefonu, dzięki bateriom słonecznym. Po drodze wiele sklepików z napojami i przysmakami i wszystkim co będziesz potrzebować (ja znalazłam np. plastry)

Widoki, co zobaczymy na trasie – Stacja Kolejowa Mindayk, wioska tybetańska, widok ze skałek zachód słońca.

Szlak jest dobrze oznaczony na Maps.me więc tak naprawdę można go zrobić bez przewodnika.
Fotograficznie bez szaleństw, ale fajnie zobaczyć życie birmańczyków na wsi – różni to się znacznie od miasta.

Hpa – An (Kayin Zone)

Ten region najbardziej mnie zaskoczył! Trzeba tu spędzic kilka dni, bo najlepsze widoki są na Wschód i Zachód.(tak naprawde warto i jedna i druga górę zrobić dwa razy.
Trekingi:
Mt. Zwekabin
Taung Wine

Liczne jaskinie ze światyniami, w tym Bats cave

Chin State

Ostatnia okazja by zobaczyć kobiety z tatuażami. Większość kobiet jest już wiekowa. W moim poście na instagramie poniżej dłuższa historia kobiet. Chin State nie jest uznawany za bezpieczny. Warto wybrać się z lokalsem lub przewodnikiem (koszt 600 dolarów zbił mnie z nóg, na szczęście zaprzyjaźniłam się z lokalesami) . Samu ciężko odnaleźć te kobiety, bo są porozrzucane po wioskach z dala od głównej drogi.

View this post on Instagram

Dzisiaj opowiem wam o kobiecie z tatuażem na twarzy. A w sumie kilku z nich, które jeszcze żyją. A żyją daleko od miasta w górach Birmy, jakby schowane przed światem by nikt im nie zakłócał spokoju. Jest to też opowieść o tym jak łatwo popadamy w paranoje i przesądy. Ale też o tym jak tworzy się tradycja i jak szybko potrafi znikać na naszych oczach. W 18 wieku Chin state był znany z niezwykle urodziwych kobiet. Wysokich o smukłych twarzach. Chin State oczywiście pochodzi o nazwy kraju środka. To potomkowie chińskich osadników, w końcu do granicy nie jest stąd tak daleko. Rzeczywiście mieszkańcy bardziej przypominają już Chińczyków. Ale wracając  do kobiet… Wieść o ich pięknie rozeszła się po całym kraju aż tak mocno, że sam król Birmy postanowił to sprawdzić. I jak przybył, tak przekonał się sam i dosłownie porwał kilka kobiet z plemion z tego regionu. Nastała swego rodzaju psychoza. Wszyscy zaczęli myśleć jakby chronić nasze kobiety. No i wymyślili. Wytatuujmy im twarze by były brzydkie! Wtedy na pewno nikt ich nie będzie chciał. I tak od tego momentu każda dziewczynka w wieku 12 lat była oszpecana (choć ja myślę że są piękne i tak im mówiłam) jak widzicie każda wioska miała swoje własne wzory. Jedna nawet tatuowała całe twarze na czarno. Ból na powiekach musiał być okropny. Zaprzestano dopiero tej praktyki ok. 40 lat temu. Ostatnie kobiety w liczbie max. kilkudziesięciu mają wszystkie ponad 50 lat. Najstarsza jaką spotkałam ma 96 lat! Ale chyba najsmutniejsze jest to że 1 incydent spowodował taki strach i przesąd na 200 lat! To ostatnia okazja by je spotkać. Miałam to szczęście mieszkać nawet u jednej z kobiet. Jest bardzo postępowa jak na birmańską wieś. Wyedukowala z mężem kilkoro dzieci, którzy jej pomagają, bo oczywiście z roli nie da się wyżyc. Większość wytatuowanych  kobiet raczej unika kontaktu. To proste kobiety, starsze i bezbronne. Choć podświadomie czują, że są atrakcją turystyczną i nie do końca im to pasuje. Nie ma szans na zdjęcie jeśli nie podaruje czegoś. Przeważnie wybieram warzywa, makaron czy słodkie bułki dla dzieciaków. Wewnętrznie nie zgadzam się na dawanie pieniędzy. Spędzenie 1 dnia i nocy z taką tradycyjną… Dalej w komentarzu👉

A post shared by Sama Przez Świat/Solo Travel (@samaprzezswiat) on

Myauk U

Stan na styczeń 2020 – miasto jest zamknięte dla turystów, nie jest prowadzona sprzedaż biletów na autobusy, choć słyszałam, że byli tacy co wykupili prywatne taxi, które ich wysadziło 2km przed bramami miasta i nocą przedarli się do miasta pod nieobecność strażników. Podobno są tam tylko dwie bramy. Miasto jest pod ścisłą kontrolą armii.

Yangon / Rangun – stolica Birmy

Pewnie będziecie tu lądować. Nie ma tu specjalnie co do roboty, duże brudne miasto, jakich w Azji wiele. Można wziąć tzw. train circle yangon – i zwiedzić miasto z pociągu – koszt 20 czets (nie brać tour tylko samemu kupić.) Warto zatrzymać się w hotelu / kawiarni Bodhi Nava Boutique – pięknie urządzone i naprawdę dobre ceny i kawa super.
Jeśli macie ograniczony czas, a i tak na pewno lecicie przez Bangkok to warto z Bangkoku lecieć od razu do Mandalay skąd dalej ruszyć, i ominąć stolicę.

Dodatkowe przyjemności:
Warto udać się na masaż – od tajskiego różni się tym, że używa się olejków, jest także delikatniejszy. Często spotykany jest też scrub całego ciała. Polecam! Cena zaczyna się od 7000 do 25000 czets

Kurs medytacji – jest w birie sporo osrodków medytacji – najwięcej wokół Mandalay, ale ja polecam udanie się do klasztoru. Tutaj szeroki wpis na ten temat: https://samaprzezswiat.pl/bez-kategorii/przyjeli-mnie-do-klasztoru-w-birmie-jak-dostac-sie-na-kurs-medytacji-u-mnichow-buddyjskich/

Autorka

Solo traveler around the world

Napisz Komentarz