Tag

islandia

Browsing

Islandia to kraj żywiołów, pogoda zmienia się tu co 15 minut. Tak jak w najbardziej popularnym przysłowiu islandzkim: Jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 minut. Śniegu i zimna możecie spodziewać się tu nawet latem. Albo i 17 stopni i słońca w grudniu. Ja tak miałam. Dlatego wybierając się na wyspę trzeba zabrać ze sobą cały pakiet ubrań.

Wylądowałam na Islandii! Pierwsze dni spędziłam w Reykjaviku, spotykając się wieloma dobrymi duszami. Dzień przed wypożyczeniem auta prawie nie spałam. Pierwszy raz będę jechać autem z napędem na 4 koła. Po bezdrożach Islandii. Zaczynam od południa i Vik. i jadę w górę. Mam 11 dni na okrążenie, to sporo.  Nie chcę się spieszyć. A powoli delektować się pięknym krajobrazem. Codziennie chcę odwiedzić jakieś sekretne naturalne termy. Śledźcie na bieżąco na Instagramie!

Cud natury

Powiem tak, kiedy zobaczyłam swoją pierwszą zorzę polarną prawie oszalałam (ze szczęścia), a zaraz potem poleciały mi łzy. Była wspaniała. Nie do opisania. Jechałam samochodem i około 19 pojawiła się ona. Znikąd, bez ostrzeżenia. A wszyscy mówili, że pojawia się tylko późno w  nocy. A ciemno zrobiło się zaledwie godzinę wcześniej. Była mocna, wielka, i nie na horyzoncie, jak myślałam, a po prostu na całym niebie, po prostu nad moją głową. I chyba tak jest – im większa, tym szybciej znika. Po dwóch minutach było zorzy. Chociaż potem pojawiała się jeszcze tej nocy kilka razy, ale już nigdy z taką mocą.

Islandia – kraj w którym w ciągu jednego dnia ma się 4 pory roku!

Po krótce opowiem o moim ostatnim trekkingu na Islandii. To  zdaje sie najpopularniejsze chodzenie po górach w Islandii (highlands). Warto na początek dodać, że trek jest otwarty tylko latem! Ze względu na brak mostów i wysoki stan rzek, mniej więcej na początku września zamykany jest ten szlak. 

Kolejny zbiór faktów o Islandii:

Przepraszam, że skaczę z tematu na temat, ale o pewnych rzeczach warto napisać. Mam nadzieję, że tak jak fajnie się pisało, będzie się i czytać.

Zacznijmy od tego co w tytule. Ozdoby choinkowe i bożonarodzeniowe wiszą w mieście cały rok 🙂 Urocze!

Jeśli Islandia… to w Reykjaviku spędzamy maksymalnie jeden dzień (pierwszy lub ostatni, bo jesteśmy zmęczeni). A tam warto wybrać się na Harbour lub wjechać na wieżę kościoła Hallgrímskirkja (i tu ciekawostka, niby kupuje się bilety za ok. 20zł, ale nikt ich nie sprawdza przy wejściu/wyjściu z windy) Więc można na Kuźniara 😉

Co zwiedzać?

Ring wokoło wyspy (da się zrobić w 5 dni, ale najlepiej 10-14 dni). Jedynka jest bardzo dobra, ale często będziesz zjeżdżał by coś zobaczyć. Więc lepiej wybrać terenówkę – na Islandii w wypożycalniach auta sa są „Allowed on Highland”. Ale w lato nie jest to konieczne, szczególnie jeśli nie chcesz wyjeżdżać poza drogę, tzw. jedynkę. Dobrze rozplanować sobie tankowanie (ok.

Zrzut ekranu 2015-11-22 o 12.25.13.png

6zł za litr benzyny), bo kolejna stacja benzynowa może być za 100 kilometrów 🙂 One są najczęściej samoobsługowe i potrzebna jest karta kredytowa.

Wycieczki z biur podróży typu Greyline czy Reykjavik Excursions są zróżnicowane co do pory roku: zorza polarna, lodowce: od września do marcu, wulkany, Landmannalaugar (tęczowe góry), i puffiny (maskonury) tylko latem.

Tanie jedzenie

Ziemniaki, masło, ogólnie żywność jest bardzo smaczna i ekologiczna i najwyższej jakości. Najlepszy łosoś jaki jadłam w życiu. Niestety najczęśćiej najczęściej droższe. Ciekawostka: nie wolno wwozić kabanosów na Islandię. Tylko zapuszkowane mięso. I całość jedzienia max jedzenia… choć nigdy mi jeszcze nikt tego nie sprawdzał, a powiem lepiej… raz poszłam to zgłosić i zapłacić podatek za nadwyżkę.. i mnie wyśmiali celnicy 🙂 Znaczy byli bardzo mili i pwoiedzieli, że mam dać sobie spokój i iść 🙂

Alkohol w knajpach jest bardzo drogi (piwo ok. 20 zł, kieliszek wina ok. 40.). Także na lotnisku warto się zaopatrzyć… albo najlepiej nie pić 🙂 Z takich śmiesznych historyjek… Raz kupiłam w śwince (islandzka biedronka)

Wykombinowałam, że wezmę ze sobą mnóstwo batoników energetycznych, takich muesli. Po 3 dniach wymiękłam. Tyle dni nie można jeść jednej rzeczy.  Tak więc polecam tanie żarcie na mieście. Gdzie? Przed Harpą stoją foodtracki – 2 dorsze z dużą porcją frytek po. po. Jest też super burgerownia w porcie – ok. 40 zł.

Bezpieczeństwo

Za pierwszym razem mieszkałam poza centrum, w dzielnicy zupełnie nieturystycznej. Drzwi do domu i samochodu otwarte. To mnie zszokowało. Fajny rower przed domem, też bez zabezpieczeń. Tu się wszyscy znają, przecież rodzinie się nie kradnie.

Jacy są Islandczycy

Jest takie islandzkie powiedzenie.  Jeśli trzy osoby coś wiedzą to cały naród już wie 😉 Ogólnie poczucie humoru Islandczyków jest ostre, bez komleksów i bardzo mi odpowiada.

Jest kompleksów jedno, chyba najbardziej znane powiedzenie – jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 minut.

Co do pogody… Wynajęłam samochodzik, mały i tani. Sama. Nie prowadziłam auta z 8 lat i na głęboką wodę biorę samochód w Islandii. Zaskakuje mnie burza śnieżna (w Reykjaviku było słońce).  Droga wąska, zerowa widoczność, noc, nikogo wokół, malutki samochód z letnimi oponami. Droga strasznie kręta, pod górę, w dół, zero świateł (ta droga z jeszcze do stolicy). Wiedziałam, że jak się zatrzymam na poboczu to już nie wsiądę i dalej nie pojadę. Więc jechałam dalej…posrana, ale jechałam. Na szczęście nic się nie stało. Gdy minęłam rogatki Reykjaviku odetchnęłam z ulgą…

cdn.

Zobacz więcej wpisów o Islandii: tutaj

Czy na Islandii jest zimno?

W lato wyspa jest raczej zielona niż biała. A temperatura całkiem przyjemna, bo 15-20 stopni. Co ciekawe, w zimie bywa mniej ekstremalnie niż u nas, bo przy wybrzeżu jest tylko ciut poniżej zera, dzięki ciepłym Golfsztromom. To co musicie wiedzieć na początek to to, że jest skandalicznie drogo 🙂 Tani bilet za 3 stówki na wizzaira to najmniejszy wydatek. Ceny są 2 lub 3 razy droższe niż w Polsce (zarówno w sklepie, restauracji czy innych rozrywkach). Postaram się Wam poniżej troszkę pomoc gdzie zaoszczędzić. Przy tym wspomnę, że nie jestem studentką, i interesowały mnie już zgoła najlepsze rzeczy na Islandii, nie licząc się zbytnio z kosztami.

Gdzie mieszkać

Weźcie airbnb, hotele są mega drogie (zaczynają się od jakiś 300 zł za dobę). Jeśli chodzi o hostele, to cena podobna do airbnb, ale jednak komfort dużo większy, czyli od 80zł za dobę. I jednak najlepiej blisko centrum. Ja mieszkałam 10 km od centrum za pierwszym razem. Niby autobusy super szybkie, miałam super widok z okna, ale jednak traciłam 40 minut w jedną stronę. W niedzielę zaczynają jeździć od 10 (!) więc i wydałam raz 200 stówki na taxi, bo musiałam być rano w jednym miejscu. Alternatywą jest też camping. Można namioty legalnie stawiać 150 m od zabudowań. Chociażby pod wodospadem, tak jak u góry 🙂

Co zobaczyć

Dobrym pomysłem jest mieszkanie w Reykjaviku i dojeżdżanie codziennie do różnych miejsc wokół, jeśli mamy tylko kilka dni. Idealne na tygodniowy wypad. Gdy się chce wynająć auto i przemierzyć wyspę wokoło (sławna jedynka) to polecam co najmniej 2 tygodnie. Auto raczej terenowe, koszt to 2tyś. zł/tydzień. Polecam np. malutkie Suzuki Jimny, ale to dla max. 2 osób. Wychodzi ok. 60 euro an dzień, gdy sie zabookuje wcześniej. Przy kilku osobach super się opłaca. Bo paliwo ok. 6 zł/litr. A wycieczki zorganizowane to wydatek co najmniej 200-300 zł na osobę dziennie. Warto wziąć ulotki z biur podróży (Reykjavik Excursion, Gray Line) i pojechać w miejsca gdzie oni sami zabierają. W sumie prawie wszystko jest za free.
Pierwsze co zobaczycie w Keflaviku (pierwszy szok – samoloty zza granicy lądują 40 km od stolicy i trzeba wydać ok. 50zł na dojazd do Reykjaviku) to księżycowy krajobraz, żadnych drzew, tylko pole lawowe. I co kilka kilometrów mały domek w oddali (widok przy lądowaniu).

Ogrzewanie na lotnisku. Chyba pierwszy raz widziałam kaloryfery w tym miejscu. No i żadnego samolotu wkoło. Nie wiem jak często tu coś ląduje, czy chowają te samoloty, ale podczas dojazdu nie widziałam żadnego! Chcoiaż może to dlatego, że jestem poza sezonem.

Internet, wi-fi jest prawie wszędzie za darmo, w każdych ilościach. Na lotnisku, w biurach podróży (RE, GL), centrum handlowe, i koło busów wspomnianych biur podróży.

Islandia to jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Nie mają armii, a policja jest nieuzbrojona. Więc polecam samotnym dziewczynom, na 100 % nic się nie stanie.

Islandia nie jest w Unii, ani nie ma euro. Choć w niektórych miejscach można płacić w euro. Ale najlepiej wziąć po prostu visę czy mastercard.  Zapłacisz nią nawet za pocztówkę czy toaletę na totalnym zadupiu. Drobne są potrzebne tylko na autobus (400 kronów, i nie wydają reszty niestety – bo to zwyczajna puszka) lub na prysznic na kempingu. Bilet można kupić np. w sklepach 10/11 lub poprzez aplikację na bus.is

Nie kupujcie wody mineralnej, weźcie ze sobą bidon. Ta w kranach jest czysta jak łza! Śmierdzi trochę jajem, ale to nieszkodliwe. I jest najpyszniejsza na świecie.

cdn.

Zobacz więcej wpisów o Islandii: tutaj

 

silfra-fissure

Jedna ze wspanialszych rzeczy jakie zrobiłam w życiu i to powinno być wpisane jako must see – rzeczy, które trzeba zrobić na wyspie. Nurkowanie na Islandii pomiędzy płytami tektonicznymi (Ameryki i Europy) jest absolutnie genialne. Zbiera się szczękę z podłogi. Odbywa się to na największym jeziorze – Silfra w rejonie Thingvellir.  Widoczność, przejrzystość wody jest nawet do 200m. (najlepsza na świecie) i temp. stała, 2 stopnie Celsiusza.

 

Co zjadłeś najgorszego na świecie?

Przenosimy się palcem na mapie Europy. Dokładnie na lewy górny róg. Islandia. Hardkorowy kraj. Hardkorowa pogoda. Ale i również pod względem jedzenia. Choć zastrzegam, że najlepszego łososia w sosie teryiaki jadłam właśnie tu (konkretnie w Snaps Bistro)! Reykjavik ma serio genialne restauracje. Skorzystajcie tylko z tripadvisor. Trzeba wydać na posiłek od 60-100 zł minimum. Ale warto! Potraktujcie to jako wycieczkę kulinarną. Takowe robią również biura turystyczne w mieście. Podobno sushi lepsze jak w Japonii! Tu żarcie cały czas przygotowuje się ekologicznie, stąd ten SMAK. Temat poruszam w przeddzień „Iceland’s Ugly Food Festival”. Na dole link do artykułu i video na temat festiwalu.

A więc Hakarl to sfermentowany grenlandzki rekin. Zakopuje się całe ryby w beczkach (lub „wędzi” pod daszkiem) na jakieś pół roku i jak ptaki nie chcą już się dobierać do mięsa (bo tak śmierdzi, haha.) To znaczy, że jest gotowe. To tak w skrócie. Można Hakarl kupić w każdym islandzkim sklepie, w małym pudełeczku, pokrojonego w kosteczkę. Stoi w lodówce, obok masła czy jakoś tak 😉 Mi Pani przy kasie pakowała kilka minut w kilka siatek, co by się w podróży nie rozwaliło. Zresztą mam jeden słoiczek w lodówce w Berlinie. Planuję niedługo zrobić filmik z jedzenia 😉

Czy Islandczycy to naprawdę jedzą?

Jedni Islandczycy mówią, że to tradycyjna potrawa świąteczna (obok pieczonego pingwina (w sumie to ptaszek maskonur, ale wygląda jak mały pingwin dla mnie) a inni, że teraz to już tylko dla turystów. I że śmieją się z nas, bo sami już tego nie jedzą. Tylko kiedyś, nie można było wybrzydzać i fermentacja była jedną z popularniejszych metod przechowywania żywności. Ale z nimi (Islandczykami) to nigdy nie wiadomo. W elfy też wierzą. Smacznego.
Więcej informacji o obrzydliwym jedzeniu i festiwalu obrzydliwego jedzenia: Iceland’s Ugly Food Festival znajdziecie tu: http://icelandictimes.com/icelands-ugly-food-festival-thorrablot-is-here/