Tag

niemcy

Browsing

Tytułem wstępu. 4 lata temu zrobiłam test dna na pochodzenie i wyszło mi ponad 60% właśnie z rejonu pogranicza NIemiec Holandii i Francji. Pierwszy raz byłam w tym rejonie. Wyobrażamy sobie go jako niemiecki Śląsk, prawda? Teraz po spędzonych tam kilku dniach mam w głowie tylo to, jak mógłby wyglądać Śląsk, gdyby zainwestowano w rewitalizację terenów pokopalnianych. podobnie zresztą z terenami postoczniowymi z mojego rodzinnego Gdańska. Zollverein Największe wrażenie robi Kompleks przemysłowy kopalni i koksowni Zollverein w Essen. Kiedyś chodziło się tu do pracy, a dziś po pracy! Akurat trafiłam na festiwal, chyba z okazji końca lata, więc ilość imprez, od rana do nocy była wręcz nie do ogarnięcia. Tak więc była kopalnia to teraz centrum kultury. Można tu pójść do galerii sztuki czy muzeum. Powstała tu też Szkoła projektowania! Do tego restauracje, tańsze i droższe, oraz cudowna kawiarnia „die kokerei” z widokiem na wnętrze kopalni. W każdym razie widok…

Piękno tego miasteczka zawdzięczamy ludziom, którzy ocalili miasto przed zniszczeniami podczas 2 wojny światowej. Znajduje się tu aż 450 domów szachulcowych, pochodzacych z aż XVI, XVII i XVIII wieku. Miasteczko ma swój urok. Kolorowe kamieniczki i kawiarenki tworzą spójną całość. Za to właśnie uwielbiam Dolną Saksonię, odnoszę wrażenie, że gdziekolwiek zaglądam jest bardzo przyjemnie, czysto, i architektonicznie pięknie. Warto tutaj zagubić się w uliczkach. Po prostu iść przed siebie i cykać fotki przypadkowym domkom. Na rogatkach miasta znajduje się też imponujący Herzogschloss – pałac książęcy pochodzący z 13 wieku. A na koniec smaczek w okolicznej rzeczce znalazły schronienie bobry czy inne wydry – znaczy, że miasto jest bardzo przyjazne i czyste. Skradło to moje serducho bardzo obserwując te kochane zwierzątka. Zobacz krótki film promocyjny Dolny Śląsk https://www.youtube.com/watch?v=_5dEFIkScc4 Więcej o Dolnej Saksonii znajdziecie pod Tagiem: Dolna Saksonia

Niestety trafiłam do Goslar podczas sporego remontu miasteczka. (Wasze szczęście pewnie jest już gotowe. Dźwigi i rusztowania idealnie burzyły mi wszystkie artystyczne plany na fotki. Ale ich nie usuwam w photoshopie, niech będą świadectwem tego jak dba się o zabytki w Niemczech. A się dba. Z tego co mi mówiono renowacje przeprowadzane są regularnie. Większość tych miasteczek, które Wam przedstawiam są wpisane na listę UNESCO. Goslar to małe miasteczko , nazywane często królową Harz, położone na północ od popularnych wśród fotografów Gór Harz. Warto więc o nim pamiętać wybierając się w te rejony. Najważniejszym punktem na mapie jest przestrzenny rynek, nad którym króluja dwie wieże ewangelickiego kościoła: Kirchengemeinde St. Cosmas und Damian. Przechadzając się uliczkami wracamy się niejako myślami do średniowiecza. Aż dziwne, że takie miasteczka z tak zachowaną architektura i klimatem dotrwały do naszych czasów. Wąskie kolorowe uliczki, szachulcowe domy, często trochę krzywe, ale to daje mu urok i…

Czy jestem blacharą? Co to to nie 😉 nie wiem nawet jak wymienia się olej, choć zrobiłam już dziesiątki tysięcy kilometrów roadtripów po całym świecie. Całe szczęście mam ciekawska naturę i jestem otwarta zawsze na wszystko. Pierwsza zasada podróżnika – być na tak. Teren muzem jest wielki i odwiedza go miliony ludzi (ponad 2mln rocznie). Ze jest to idealna rozrywka dla facetów i dla dzieci (mnóstwo dedykowanych stoisk np. auto z klocków lego) można się spodziewać. A co z kobietami? A no właśnie wszystko. Od pierwszego budynku gdzie możemy prześledzić historię motoryzacji (rowery i motory też) od razu poraziło mnie piękno eksponatów. Tylko zobaczcie na te cacka. Całe szczęście nie można ich dotykać, no bym do każdego wsiadała i robiła sobie selfie (żart, ale serio kusi);) Takie muzeum to lekcja historii, ale też jedyna okazja by zobaczyć najrzadsze czy najdroższe samochody świata. Moją uwagę przykuła również wystawa New Mobility, gdzie…

Kolejne miasteczko w Dolnej Saksonii posiadające polską nazwę i dla całkiem sporo ludzi znane, chociażby ze słyszenia. Obiło się o uszy, prawda? Göttingen (z niemieckiego) to ponad tysiącletnie miasto, dziś przede wszystkim studenckie (ponad 30 tys. studentów) z bardzo starym i szanowanym Uniwersytetem. W całym miasteczku widziałam wiele tabliczek na domach wspominający profesorów i noblistów. No właśnie… związanych z uniwersytetem jest ponad 40 laureatów Nagrody Nobla! Ze względu na ilość młodych ludzi w mieście to najbardziej „żywe” miasteczko na trasie. Tak jak do tej pory Dolna Saksonia kojarzyła mi się z uroczymi domkami i świętym spokojem, tak w Getyndze można się zabawić. Na głównym placu swoje miejsce znalazła Gąsioreczka. Śliczny pomnik w stylu art nuvo. Zwyczajowo nowi doktoranci uczelni całują dziewczynkę w policzek, a studenci przynoszą pod pomnik kwiaty. Prawdopodobnie na szczęście! Goslar z lotu ptaka Więcej o Dolnej Saksonii znajdziecie pod Tagiem: Dolna Saksonia

Hämelschenburg – kolejny imponujący zamek na trasie, wybudowany w latach 1588-1613. Mną przede wszystkim zachwyciły lilie wodne, których nie wiem czemu nie widziałam od lat. Także proszę wybaczyć wszystkie nadobowiązkowe zdjęcia. Zaraz potem piękna ośmioboczna wieża usytuowana symetrycznie względem boków budynków (przykład wspaniałej architektury renesansu wezerskiego. Jako ciekawostkę warto dodać, że posiadłość pozostaje w rekach rodziny von Klencke od 15 wieku do dzisiaj (wow!), którzy zajmują część pokoi, które nie są udostępnione dla zwiedzających. Info:Bilety: 8,00 EURgodziny otwarcia: 10-17 * w sezonie 10 kilometrów od zamku znajduje się miasteczko Hameln nad rzeką Wezerą. Osławione zostało dzięki baśni braci Grimm i ich baśni „Flecista z Hameln”. Legenda opowiada o szczurołapie który za pomocą piszczałki wiódł a potem utopił myszy i szczury. To tak w największym skrócie. Do dzisiaj w mieście można doszukać się kilku nawiązań do nich. Czyli nawet ze szczura da się zrobić atrakcje turystyczną. Po raz kolejny zachwycam się architektura i bardzo…

Hannover to największe miasto regionu, choć stąd już blisko do Hamburga, ale to już zupełnie inna historia. Duże, bo ponad pół miliona mieszkańców, czyli wielkości powiedzmy Gdańska. Atrakcja numer 1 zarówno pod względem relaksu, fotek, zabytków jest przepiękny Nowy Ratusz (zdjęcie u góry) poniemiecku: Neues Rathaus. Niestety akurat trafiliśmy na remont bocznych naw. Ale zupełnie nie przeszkodziło to w złapaniu pięknego kadru w odbiciu jeziorka. Za budynkiem znajduje się wielki park, idealny na spacery! Kolejną, choć schowaną i nieoczywista gratką dla fotografów są ruiny kościoła Aegidienkirche – 3 ostatnie zdjęcia. Obiekt jest otwarty nawet wczesnym rankiem, więc można załapać się na piękne światło ( wstałam wcześnie specjalnie, akurat kropiło tego poranka) Stare miasto i Opera na rynku Rozpoczęłam zwiedzanie od rynku i akurat trwał tam koncert operowy. Muszę przyznać, że po drodze po Dolnej Saksonii juz któryś raz trafiam na muzykę klasyczną, teatr czy operę. Najczęściej zupełnie za darmo dla…

Lüneburg to kolejne miasteczko, które odwiedziłam w trasie po Dolnej Saksonii, które położone pomiędzy Hamburgiem a Celle (o którym później). Architektura może być mieszkańcom np. Gdańska znajoma, gdyż to jedno z miast hanzeatyckich, a co za tym idzie z bogatą i długą (1000 lat) tradycją handlu solą (nazywane jest czasem nawet miastem soli). Przez długi czas należał do najbogatszych i najpiękniejszych niemieckich miast. Całe szczęście działania wojenne II wojny światowej oszczędziły miasto, dzięki czemu dziś możemy podziwiać wspaniałą architekturę typową dla miast Hanzy. OLYMPUS DIGITAL CAMERA Mój spacer po Luneburg rozpoczął się wyjątkowo wcześnie, bo już po 5 rano, gdyż chciałam złapać w obiektywie piękne poranne słońce. I to było cudowne przeżycie patrzeć jak to piękne miasteczko budzi się do życia. Szczególnie rozpakowywujący się farmerzy i sprzedawcy na głównym rynku pod ratuszem. Więcej informacji o sobotnich marketach szukajcie pod nazwą: Lüneburger Wochenmarkt am Rathaus, gdyż tego dnia przejmują go kupcy.…

Kontynuacja mojej podróży po niemieckim regionie Dolnej Saksonii. Tym razem udałam się w okolice dorzecza rzeki Wezery, na południowy wschód od Hanoweru. Schloss Marienburg Zwiedzanie tego miejsca warto rozpocząć wcześnie – by załapać się na idealne warunki świetlne na zamku. Najokazalej wygląda z drona. Zamek stoi na wzgórzu – otoczony pięknym lasem, zaledwie 15 minut jazdy od miasteczka Hildeshein. Otwarcie bram zamku o 9 rano. Marienburg to po polsku po prostu góra Marii. Zamek robi wrażenie! Wielki, utrzymany w stylu neogotyckim został wzniesiony w latach 1858–67. Co ciekawe nadal pełni funkcję rezydencji książąt Hanoweru! Największe atrakcje: Stary rynek. Katedra i kościół Św. Michała Ryneczek tego miasta jest jakby ciut schowany… chodzisz po uliczkach i nagle bum! zza rogu wchodzi się jakby do innego zaczarowanego miejsca. Na mapie szukajcie Marktplatz , to z niemieckiego po prostu rynek. Ten w Hildeshein uważany jest za jeden z najpiękniejszych rynków na świecie. Zdobienia na…